Wiecie, że nigdy nie chciałam kręcić ulubieńców na moim kanale? Wydawało mi się to idiotyczne i strasznie absorbujące, aby cały miesiąc myśleć nad tym, co pokazać w takim jakby podsumowania. Miałam też wrażenie, że cały czas używam tych samych produktów. Ale teraz gdy wstawiam taki filmik co miesiąc, jest to jeden z moich ulubionych rodzajów filmów do kręcenia. Cały miesiąc jestem zmotywowana, aby wyszukiwać nowe rzeczy, zastanawiać się co wam nowego pokazać i absolutnie nie jest to męczące, wręcz przeciwnie, daje mi to właśnie energię i motywacje do próbowania nowych rzeczy! W tym miesiącu ulubieńcy są głównie filmowi, bo w tym miesiącu zaprawdę zaszalałam, jeśli chodzi o ilość obejrzanych filmów. Nie będę tu jeszcze raz opowiadać co i jak dokładnie, jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do filmiku. Tutaj chciałam pokazać wam kosmetyki bardziej z bliska. Masełko do ciała jest cudowne i raczej na pewno kupię sobie inne zapachy z tej firmy. Jeśli chodzi o pomadkę do ust to na początku absolutnie nie byłam do niej przekonana. Teraz stwierdzam, że to genialny wynalazek, który ratuje moje usta i chyba będzie je ratował przez cały jesienno-zimowy okres. Cóż...chyba jestem już trochę od niej uzależniona, ciekawe czy w ogóle wytrwa do zimy?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 11 listopada 2014
wtorek, 22 lipca 2014
Summer makeup tutorial
Hejka wszystkim z tej strony Martyna Marianna!
Przyznam się ze nie przepadam za malowaniem się na wakacje, wszystko spływa, twarz szybko się świeci a cienie rolują. Dlatego zrezygnowałam z cieni, dużej ilości podkładu, a postawiłam na mocne rzęsy i matowe usta w mocnym koralowym kolorze z gloden rose. Szminkami z serii velvet matte jestem zauroczona i właśnie oczekuje na paczkę z kolejnymi kolorami z tej serii. Może się wydawać, że to niewiele, rzęsy i usta, ale efekt moim zdaniem naprawdę jest zadowalający. Zapraszam was do oglądania filmiku.
sobota, 24 listopada 2012
60's Makeup
Witam! Dzisiaj przychodzę do was z propozycją kolejnego makijażu z lat 60. Pokazywałam wam już moją wersję makijażu Twiggy, tym razem jest to wersja bardziej zbliżona do oryginału. Moją modelką była piękna Magda, której ten makijaż podkreśla jej ogromne oczy. Nie użyłam zbyt dużo kosmetyków do jego wykonania, liczy się bardziej precyzja i duża ilość wolnego czasu, bo wielokrotnie zdarza sie w tego typu makijażach, że przy małej pomyłce wszystko należy zmyć i zacząć od nowa.
Makijaż zaczynam od nałożenia podkładu, użyłam dość jasnego podkładu, aby rozświetlić cerę.
Konturuje twarz bronzerem i różem w lekkim różowy kolorze.
Nakładam bazę pod cienie, to ważne przy tym makijażu. Eye liner na powiece nie będzie się tak rozmazywał.
Czarnym cieniem rysuję kreski w załamaniu powieki. Robię to delikatnie, aby łatwo było można wprowadzić poprawki.
Gdy krztałt kresek nam podpowiada, poprawiamy je czarnym eyelinerem najlepiej żelowym.
Czarnym cieniem dorysowuje dolne rzęsy.
Podkręcam rzęsy zalotką i mocno tuszuje rzęsy
Brwi podkreślam delikatnie kredką. Przy mocnym makijażu oczy ważne, aby je zaznaczyć.
Usta maluje szminką w delikatnym różowo-malinowym kolorze.
Teraz czas na sztuczne rzęsy, które podkreślą urok całego makijażu. Dla mnie to obecnie najtrudniejszy jego etap...
Trzymają się? Nie? Ah... to naprawdę stresujące. Gdy rzęsy w końcu się trzymają makijaż można uznać za skończony.
Zdjęcia modelce robiła Miga, która niedawno założyła bloga o wegetarianizmie fallinvege.blogspot.com
Zdjęcia modelce robiła Miga, która niedawno założyła bloga o wegetarianizmie fallinvege.blogspot.com
Makijaż jest efektowny, wiec możecie go wykorzystać do sesji fotograficznych czy na imprezy. Nie jestem przekonana do dolnych rzęs, chyba muszę w końcu zainwestować w sztuczne dolne rzęsy. One dają najlepszy efekt, jeśli możecie mi jakieś polecić, proszę o kontakt. Wkrótce pojawią się na blogu recenzje kremów BB, moje ostatnie zakupy i coś o pielęgnacji włosów.
A to piosenka, którą ostatnio odkryłam,
Pozdrawiam!
poniedziałek, 10 września 2012
Ulubieńcy sierpnia plus lakier...
Hej Kochani, jeszcze nigdy na moim blogu nie pojawiła się notka typu ulubieńcy. Zazwyczaj mam kilka ulubionych produktów i używam ich zamiennie. W tym miesiącu akurat wpadło mi w ręce 6 produktów które używałam bardzo intensywnie, zamiast robić o każdym notki z osobna, postanowiłam złączyć ich w ulubieńców.
Podkład MaxFactor. Jeśli chodzi o ten produkt to raz go uwielbiam, a raz wręcz przeciwnie. Mam go w bardzo jasnym kolorze, jaśniejszym niż mój kolor skóry. Nie jest on mocno kryjący. Lubię go nakładca cieniutką warstwę w tedy dzięki swojemu kolorowi pięknie rozświetla cerę i sprawia, że wygląda na wypoczętą. Jeśli nałożymy go zbyt dużo widać, że mamy na sobie za jasny podkład. Tym produktem najszybciej umiem wykonać makijaż. Trzy kropki, rozsmarować i sprawę podkładu mamy z głowy. Niestety podkreśla suche skórki.
Róż wido nr 3. Jeśli chodzi o sam produkt, to jest to zwykły róż prasowany, nie różni się niczym wśród pozostałych. Natomiast kolor jest cudowny i niespotkany. Jest to połączenie brzoskwiowego koloru, pastelowego różowego z domieszką brązu. Na twarzy daje efekt muśniętej słońcem, lekko opalonej buzi.
High beam, rozświetlasz Benefit. Znany produkt marki Benefit, mam go już prawie rok i nie mogłam się do niego przekonać, ogólnie nie lubiłam rozświetlaczy do twarzy. Miałam wrażenie, że wygląda to na mojej twarzy sztucznie. Ale ostatnio przyglądając się zrobionemu makijażu, czegoś mi brakowało i stwierdziłam, że może spróbować z dać szansę High beamowi. Od tego czasu używam go codziennie, na szczyty kości policzkowych, czubek nosa, i lekko górną wargę ust. Zastanawiam się nad zakupem pełnometrazowego opakowania, ale w Sephora kosztuje ok 150 zł za buteleczkę wielkości lakieru do paznokci.
Maskara false lash effect MaxFactor. Uwielbiam jej szczoteczkę i efekt jaki daje na rzęsach, może nie jest to efekt sztucznych rzęs, ale są ładnie podkreślone, pogrubione. Niestety po jakimś czasie tusz w buteleczce robi się trochę suchy, co sprawia, że szybciej osypuje się z rzęs.
Sleek paletka PPQ- barry white (tak, jak ten piosenkarz). Chodzi tu o ten biały cień na zdjęciu. Jest to mój absolutny ulubieniec, jeśli chodzi o rozświetlenie kącików. Czysty biały cień z mocną perłą. Używam go codziennie.
Cień Inglot pearl 414, ciemna zieleń. Bardzo, ale to bardzo przypomina cień firmy Mac "club". Po roztarciu cień opalizuje na brązowo. Można go nałożyć jako jedyny cień na całą powiekę i mamy gotowy makijaż.
A teraz coś z innego. Chciałabym wam pokazać moją kolekcje lakierów, ale nie chce tego robić w jednej notce. Dlatego postanowiłam, ze za każdym razem kiedy pomaluje paznokcie jakimś kolorem, to wam go pokarzę.
Na pierwszy ogień poszedł lakier wibo extreme nails nr 61. Długo szukałam jasnej szarości, znalazłam go w asortymencie miss selene, niestety schodził po 2 dniach. Zupełnie przypadkowo, bo w sklepie spożywczym zobaczyłam właśnie ten lakier i jest absolutnie idealny. Muszę przyznać, że trzyma się całkiem długo bo już ok .5 dni w prawie idealnym stanie!
Pozdrawiam!
czwartek, 6 września 2012
Początki z Essie
Zawsze marzyłam o lakierach z Essi czy OPI. Kusiły mnie swoimi kolorami i pozytywnymi opiniami w internecie, ale okropnie odstraszały ceną. Ja jedną buteleczkę tego cudeńka musimy zapłacić ok 30-50 zł. W TkMaxx dorwałam 4 mini OPI za przystępną cenę. Ale nie były to zbyt ciekawe kolory. Tym razem udało mi się kupić 3 lakiery Essie za 49 zł czyli ok. 16 zł za buteleczkę. Bez zastanowienia je kupiłam. Można było też kupić chyba 6 lakierów OPI za 100 zł.
Pomalowałam paznokcie lakierem trzecim od prawej i muszę wam powiedzieć, że po ok 3 dniach końcówki się ścierają, a po kolejnych 3 nic się więcej nie dzieje, jak narazie. Użyłam oczywiście bace coat i top coat i nałożyłam 2 warstwy. Tak prezentują się moje kolory:
Jaki to kolor? I tu będzie potrzebna wasza pomoc! Może jest wśród was jakaś Essie maniaczka, która będzie wiedziała!. Naklejka niestety spod spodu odleciała!
Nie jestem dalej za bardzo przekonana do tych lakierów i podchodzę do nich z dużym dystansem, ale przyjemnie jest je mieć w swojej kosmetyczce. Chciały byście abym trochę rozwinęła się w tym lakierowym temacie? Mam mnóstwo lakierów z czego ok 40 czeka na sprzedanie, bo kolory mi nie odpowiadają. Wyceniłam je na ok 160 zł, ale wątpię czy ktoś kupi 40 lakierów za 160 zł? Po ostatnich kilku notkach zdałam sobie sprawę, że chyba jestem zakupocholiczką.
A na koniec zdjęcie, które uwielbiam, przestawiające makijażystę The Beatles, matko ile bym dała żeby choć raz zrobić makijaż jednemu z nich. A tak w ogóle co sądzicie o męskim makijażu? Ja chętnie spróbowała bym swoich sił na tej płaszczyźnie.
Pozdrawiam!
sobota, 7 lipca 2012
Wakacyjne zdobycze, internetowe zakupy, maseczka i ulubieńcy.
Witajcie! Znów zrobiłam sobie małą przerwę, ale niestety nie miałam zdjęć, aby napisać notkę. Będąc ostatnio w mieście Wrocław zrobiłam małe zakupy, kilka rzeczy planowałam kupić od dłuższego czasu, a inne wpadły w moje ręce przez przypadek
Lakierów z Sephora nigdy mieć nie planowałam, ale przy kasie zauważyłam, że ich cena wynosiła 5zł nie mogłam się powstrzymać! Normalnie kosztują ok 20zł, a buteleczki są dosyć małe, więc za normalną cenę raczej bym się na nie nie zdecydowała. Może w waszych Sephorach jeszcze są przecenione.
Moje kolory to (od lewej) 73, L14, 61
Rzadko bywam w naturze, gdyż taką naprawdę dobrze zaopatrzoną znalazłam dopiero w galerii Ostrowia, a nie jestem tam zbyt często, a gdy już to często w bardzo mi się śpieszy i szybko wybieram co tylko wpadnie mi w ręce. Są tam dwie wielkie szafy essence, bardzo dobrze zaopatrzone, ja dorwałam tam róż w kremie, bo na nic nie umiałam się zdecydować, mam go w kolorze 020 frozen strawberry. W szafie catrice nie umiałam za bardzo nic znaleźć, zdecydowałam się więc na róż z kolekcji revoltaire, który pięknie wygląda na policzkach.
Firma kobo zawsze mnie interesowała, gdyż reklamuje się jako profesionalne kosmetyki do makijażu, a jest sprzedawana w normalnej drogerii nie w żadnych ekskluzywnych perfumeriach czy własnych stoiskach. Ciekawiła mnie też przez to, że jest to firma Polska.
Od dawna chciałam kupić tą płynną bazę do cieni sypkich, jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi. Nie za bardzo lubię cienie sypkie, ale myślę, że taki produkt ułatwi mi ich stosowanie.
Nabiera się go taką śmieszną pipetką.
Nareszcie mam porządną bazę pod cienie! Długo męczyłam sie z moją bazą z virtual. Co prawda utrzymywała ona cienie w nienagannym stanie przez długie godziny, ale miała okropną konsystęcje, której ja nie znosiłam. Gdy robiłam komuś makijaż, zostawiałą białe gródki, których nie można było rozetrzeć, wyglądało to okropnie. Mam też bazę z Inglota, która ma świetną konsystęcje, ale w ogóle nie trzyma cieni.
Baza z artdeco ma cudowną i długo utrzymuje cienie, jak narazie jestem nią zachwycona, ale to narazie pierwsze wrażenie. Zobaczymy jak dalej będzie się sprawować. Kosztowała ok 37zł.
Zdecydowałam się też na porządny klej do sztucznych rzęs. Bardzo dobrze, że Inglot zdecydował się na sprzedawanie kleju Duo w swoich stoiskach. Na moje sztuczne rzęsy czasami, aż przylecą z Korei, czekam na 30 sztucznych rzęs, po 10 w innego rodzaju, narazie czekam na nie i czekam bo nie mam na czym ćwiczyć mojego przyklejania.
Muszę się wam poskarżyć też na jedną małą sprawę. Trzeba sprawdzać każdy zakupiony produkt! Ja kupiłam normalnie klej i zupełnie przypadkowo do niego zajrzałam. To co mnie zdziwiło, że tubka była zduszona, gdy odkręciłam klej był cały rozlany i strasznie śmierdział. Znalazłam paragon i postanowiłam iść do Inglota, aby sprawdzić czy tak ma być czy o co chodzi. Niestety pani sprzedawczyni była inna niż ta która mi klej sprzedała, ale wytłumaczyłam sytuację i pani na szczęście wymieniła mi klej na nowy. Tamta pani sprzedała mi najwyrażniej tester!
Mam strasznie blizny po depilatorze na nogach, które okropnie się opalają i strasznie wyglądają. Szukałam czegoś czym można by zakryć te rany i przebarwienia i znalazłam coś idealnego. Rajstopy w skrayu od Sally Hansen. Kosztują one ok 40 zł, ale znalazłam jego tańsze odpowiedniki.
Spray, świetnie kryje i dobrze trzyma się cały dzień, nie jest zbyt wodoodporny niestety. Kupiłam też dużo za ciemny kolor, jest to średnio opalony, jest strasznie pomarańczowy i widać, że mam coś na nogach.
Uwielbiam produkty Aleterra z Rossmana. Są naprawdę bardzo dobre. Tym razem zdecydowałam się na tzw. "rybki" czyli kapsułki z ojelkiem/serum do twarzy, są naprawdę dobre, jedne z moich ulubionych form pielęgnacji cery ostatnio.
Pokaże wam też mojego ulubieńca ostatnich miesięcy, jest to bronzer z Miss Sporty. Za tą firmą zbyt nie przepadam, ale gdy za 11zł w drogerii zobaczyłam bronzer w dwóch odcieniach, stwierdziłam, że będzie to dobre rozwiązanie, na lato i zimę.
Bronzer daje jednak najlepszy efekt gdy wymieszam oba kolory, prześlicznie wygląda na twarzy, można ją prześlicznie wymodelować.
W końcu przyszły do mnie zamówione sztuczne rzęsy. Niestety, pani wysłała mi 3 paczki z takimi samymi rzęsami. Bardzo mocnymi i gęstymi czyli tymi na których mi najmniej zależało.
Same w sobie rzęsy są naprawdę dobre! Paseczek jest bardzo delikatny, łatwo się je przykleja, może wkrótce, pokaże z nimi jakiś makijaż. Ale narazie będę musiała je odesłać, aby sprzedawca mógł mi przesłać dobre modele.
Zamówiłam też takie płatki do twarzy. To nic innego jak takie małe "ściereczki" z otworami na oczy, nos, usta. Moczy się je w maseczce czy czym innym i nakłada na twarz.
Ja moje zamoczyłam w utartym na tarce ogórku, zimna maseczka nałożona na twarz rano cudownie rozbudza cerę.
Nareszcie ubłagane wakacje! Mam już trochę dość upałów, mogło by być już trochę chłodniej. Coraz więcej zgłasza się do mojego rozdania :) 15 lipca zamknę go i zacznę porządkować wasze zgłoszenia, bo jest ich naprawdę dużo :) Więc wyniki będą ogłoszę nieco później.
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































