Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czerwona szminka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czerwona szminka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 stycznia 2015

Idealne czerwone usta!

Czerwone usta to klasyk makijażowy, idealny sposób na podkreślenie swojej kobiecości i nadania makijażowi mocniejszego wyrazu. Ja osobiście uwielbiam czerwone usta, ale nie często w nich chodzę. Głównie z tego powodu iż moja mama mówi, że wyglądam w nich jak "pańcia" cokolwiek to znaczy. Rozumiem wiec obawy związane z noszeniem tak wyrazistego koloru na ustach. Szminka ma też tendencje do rozmazywania się, odciskania wszędzie i znikania po kilku godzinkach. Ja po wielu latach praktyk i obserwacji (haha) znalazłam idealny sposób dla siebie, na to aby usta utrzymały się większość wieczoru i nie odciskały się wszędzie.
Czego używam?
-Korektor Flormar
-Konturówka NYX 817 hot red
-Farbka do ust rouge edition velvet bourjois 03 hot peper
-szminka MAC ruby woo


Jeśli jesteście ciekawi jak ja nakładam szminkę, zapraszam was do mojego filmiku na YouTube w którym pokazuje krok po kroku jak to wszystko u mnie wygląda. 

Chciałabym mieć odwagę, aby nosić czerwone usta nawet na co dzień, ale nie umiem się jakoś przełamać, uwielbiam natomiast jak wyglądają one na zdjęciach. Kobieta, którą nosi czerwone usta? Moim zdaniem pewna siebie, kobieca i idąca twardo przez życie, niestety zdarza się, że wygląda ona komicznie w źle dobranym kolorze lub w przesadzonej stylizacji. Mam nadzieje, że moje porady wam pomogły i odkryliście jakieś nowe produkty.
Pozdrawiam M.M.

sobota, 8 lutego 2014

Zakupy w MAC

Hej! Miłego dnia.

Nie wiem czy tylko ja, czy wy też, ale jest jedna firma kosmetyczna. która sprawia, że mam gęsią skórkę na samą myśl o niej. Kilkakrotnie przychodziłam do ich sklepu z zaoszczędzoną stówką w portfelu i godzinami pytałam się pani która tam pracowała "a to do czego..a to..a to..?" Aż w końcu siadałam na ławeczce przed ich sklepem i rozmyślałam, czy naprawdę warto jest wydać te pieniądze na to. Zazwyczaj nic nie kupowałam, a kiedy zrobiłam się głoda wydawałam te pieniądze na zestaw w MacDonalds (zawsze jakiś mac). Jeśli byliście w sklepie mac we Wrocławiu zwrócicie uwagę jest w idealnym miejscu, aby siedzieć i ubolewać nad tym jak te kosmetyki są drogie. Ale pewnego dnia było inaczej... w tą środę po prostu weszłam do sklepu, pewna i wyprostowana i kupiłam...zupełnie inne rzeczy niż chciałam. Bo oczywiście sklep nie miał tych produktów które chciałam kupić (można się było tego spodziewać). Więc improwizując kupiłam...
Szminka cockney.
Wiedziałam, że mac ma szminki, które mają różne wykończenie, ale nie wiedziałam za bardzo na czym to polega. Chciałam kupić szminkę russian red, ale... wyglądałam w niej okropnie i wykończenie matt prawdopodobnie zupełnie nie jest dla mnie. Pani pokazała mi kilka innych czerwonych szminek i właściwie nie wiem dlaczego, ale chwyciłam tą i powiedziałam, że ją biorę. Wykończenie lustre jest delikatne i nawilżające, ale niestety nie trzyma się zbyt długo. Nie jestem przekonana do tej szminki, ale cóż.. może za dużo oczekiwałam od tych kosmetyków. Zastanawiam się nad tym, żeby ją oddać (można tak zrobić, jeśli ją już używałam?). Ale chyba muszę się po prostu uspokoić i przekonać się do tej szminki.
Paint pot w kolorze bare study, czyli taki jakby cień w kremie/baza od cienie. Jestem zakochana w tym kosmetyku, to jest właśnie mac kurde! Sam na powiekach wygląda cudownie, bo jest delikatnie perłowy, cienie wyglądają na nim świetnie plus.. jako jedyny, jedyny sprawia że moje cienie trzymają się mojej tłustej niestety powieki. I po raz pierwszy wracając wieczorem do domu nie musiałam podziwiać jak bardzo moje cienie zrolowały mi się na powiekach.
A więc mac mac, cudowny mac mój biały kruk kosmetyczny w końcu w mojej kosmetyczce, mój status w społeczeństwie w końcu można uznać za wyższy niż przedtem i co.. co dalej? Następne kosmetyki, następne wydane pieniądze na kosmetyki których tak naprawdę nie potrzebuje? Tak, bo mac uzależnia, już tworzę kolejną listę kosmetyków jakie tam kupię. Nie pytajcie mnie dla czego, bo... nie wiem.