Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakupy allegro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakupy allegro. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 września 2012

Słoneczne owoce współpracy z AlleDrogerią.

Nawiązałam współpracę ze sklepem internetowym AlleDrogeria, z czego się bardzo cieszę, bo jestem jego stałą obserwatorką. Dostałam od nich dwa słoneczne kosmetyki Sleek. Jeden to paletka sunset, a druga to róz sunrise. Trochę potestuje i podzielę się z wami moimi odczuciami.
Paletka ma piękne wakacyjne kolory, szkoda, że dostałam ją pod koniec lata, do szkoły raczej nie przyjdę w tym pięknym soczystym turkusie. Przeszkadza mi trochę, że wszystkie cienie są perłowe. 
Róż już teraz kocham, wygląda na bardzo ciemny na żywo, ale na policzkach jest piękny. Tym razem kosmetyk idealny na jesień.

A wam jak się podoba?
Pozdrawiam!

niedziela, 26 sierpnia 2012

Kolejne wakacyjne zakupy!

Hej Kochani! Przepraszam, że znów was tak zaniedbałam. Nie było mnie kilka dni, wyjechałam do moich dziadków oraz kuzynki, które mieszkają w Zbiersku. Gdy byłam mała uwielbiałam chodzić do sklepu, który nazywa się Ramona, jest to taka drogeria z zabawkami i akrtykułami papierniczymi. Gdy byłam mała interesowały mnie tylko zabawki, później książki, a teraz kosmetyki. Przepraszam, że znów idę po najsłabszej linii oporu, bo po raz kolejny pokazuje wam swoje zakupy. Jak zwykle nie wyrobiłam się ze wszystkim, co planowałam, ale muszę wam wstawić film z makijażem z okazji urodzin bloga, który z trudem próbuje sama obrobić oraz film z makijażem do szkoły. 

Doszedł do mnie mój Glam Box. Jest to paleta magnetyczna, bez przegródek, dzięki temu zmieści każdy rodzaj cieni. Glam box jest autorstwa jednej z Youtubowiczek (wiecie, że ona będzie prowadzić swój program w TLC?). Zamówiłam sobie z jej sklepu, również taką podstawkę na palety.
Wszystkie moje cienie Miyo, my secret i jeden Paese, przetransportowałam za pomocą papieru do pieczenia, prostownicy i igły. Jak widać wszystkie cienie przetrwały tą ciężką podróż i mają nowe mieszkanko. Dzięki tej palecie zaoszczędziłam mnóstwo miejsca w mojej komodzie z kosmetykami, nie wala mi się w niej mnóstwo małych opakowań z pojedynczymi cieniami w takiej palecie mam też łatwiejszy dostęp do nich i łatwiej mogę je ze sobą zabrać do klientki. 
Skończyły się wszystkie moje top coaty, miałam już OPI, Essence, Sally Hansen i chciałam wypróbować coś innego, bo żaden mnie do końca nie zadowolił. Wahałam się międziy Essie, a Seche Vite. W końcu po wielu przeczytanych recenzjach w internecie zdecydowałam się na Seche Vite. Nie jestem do końca zadowolona, co prawda szybko wysycha, ale nie daje takiego połysku jakiś się spodziewałam. Jest go bardzo dużo, więc nie prędko go skończę. 

Gdy tylko na najwyższej półce za ladą zobaczyłam rządek podkładów Revlon, stwierdziłam, że muszę je mieć. Nie miałam w planach jego zakupu, ale planowałam to w dalekiej przyszłość. Pani nie za bardzo umiała mi pomóc w dobrze, ale naszczęści z tego co pamiętałam, tego podkładu są dwa rodzaje. Jeden dla skóry suchej i mieszanej, a drugi dla skóry tłustej i mieszanej. Zdecydowałam się na ten drugi.
Moje skórki są bardzo suche, przez moje ciagłę obgryzanie ich. By je zrehabilitować używałam kapsułek Kapivit a pul e, ale gdy zobaczyłam ten olejek z inglota, postanowiłam z nim spróbować. Jestem zadowolona, ładnie pachnie i nawilża.
Nowe eyelinery Bell z serii gral wear, bardzo mnie kusiły. W kolekcji był zielony i niebieski kolor, ten drugi szybko zniknął z półek, a zielony nie za bardzo mi się podobał. We Wrocławiu widziałam je w cenie 13 zł, więc stwierdziłam, że to stanowczo za drogo. Na wakacjach znalazłam swój wymarzony kolor za 9 zł. 
Lakiery vipery elecanto, kusiły mnie już od jakiegoś czasu swoimi kolorkami. Ale miałam taki natłok lakierów w mojej kosmetyczce, że zakazałam sobie jakichkolwiek lakierów. Mój błękit z golden gose okazał być się kompletną porażką, więc pozwoliłam sobie kupić zastępczo taki sam kolor z vipery. Jestem zadowolona, ale po 5 dniach zaczyna odpryskiwać, ale muszę powiedzieć, że było to pracowite 5 dni. 
Pigmenty z vipery już od jakiegoś czasu mnie kusiły, ale nie podobały mi się ich kolory. W końcu skusiłam się na dwa, ale i tak jestem z nich średnio zadowolona.
Numer 111
Numer 113
Pozdrawiam!

sobota, 7 lipca 2012

Wakacyjne zdobycze, internetowe zakupy, maseczka i ulubieńcy.

Witajcie! Znów zrobiłam sobie małą przerwę, ale niestety nie miałam zdjęć, aby napisać notkę. Będąc ostatnio w mieście Wrocław zrobiłam małe zakupy, kilka rzeczy planowałam kupić od dłuższego czasu, a inne wpadły w moje ręce przez przypadek
Lakierów z Sephora nigdy mieć nie planowałam, ale przy kasie zauważyłam, że ich cena wynosiła 5zł nie mogłam się powstrzymać! Normalnie kosztują ok 20zł, a buteleczki są dosyć małe, więc za normalną cenę raczej bym się na nie nie zdecydowała. Może w waszych Sephorach jeszcze są przecenione.
Moje kolory to (od lewej) 73, L14, 61
Rzadko bywam w naturze, gdyż taką naprawdę dobrze zaopatrzoną znalazłam dopiero w galerii Ostrowia, a nie jestem tam zbyt często, a gdy już to często w bardzo mi się śpieszy i szybko wybieram co tylko wpadnie mi w ręce. Są tam dwie wielkie szafy essence, bardzo dobrze zaopatrzone, ja dorwałam tam róż w kremie, bo na nic nie umiałam się zdecydować, mam go w kolorze 020 frozen strawberry. W szafie catrice nie umiałam za bardzo nic znaleźć, zdecydowałam się więc na róż z kolekcji revoltaire, który pięknie wygląda na policzkach.
Firma kobo zawsze mnie interesowała, gdyż reklamuje się jako profesionalne kosmetyki do makijażu, a jest sprzedawana w normalnej drogerii nie w żadnych ekskluzywnych perfumeriach czy własnych stoiskach. Ciekawiła mnie też przez to, że jest to firma Polska. 
Od dawna chciałam kupić tą płynną bazę do cieni sypkich, jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi. Nie za bardzo lubię cienie sypkie, ale myślę, że taki produkt ułatwi mi ich stosowanie. 
Nabiera się go taką śmieszną pipetką.
Nareszcie mam porządną bazę pod cienie! Długo męczyłam sie z moją bazą z virtual. Co prawda utrzymywała ona cienie w nienagannym stanie przez długie godziny, ale miała okropną konsystęcje, której ja nie znosiłam. Gdy robiłam komuś makijaż, zostawiałą białe gródki, których nie można było rozetrzeć, wyglądało to okropnie. Mam też bazę z Inglota, która ma świetną konsystęcje, ale w ogóle nie trzyma cieni.  
Baza z artdeco ma cudowną i długo utrzymuje cienie, jak narazie jestem nią zachwycona, ale to narazie pierwsze wrażenie. Zobaczymy jak dalej będzie się sprawować. Kosztowała ok 37zł. 
Zdecydowałam się też na porządny klej do sztucznych rzęs. Bardzo dobrze, że Inglot zdecydował się na sprzedawanie kleju Duo w swoich stoiskach. Na moje sztuczne rzęsy czasami, aż przylecą z Korei, czekam na 30 sztucznych rzęs, po 10 w innego rodzaju, narazie czekam na nie i czekam bo nie mam na czym ćwiczyć mojego przyklejania.
Muszę się wam poskarżyć też na jedną małą sprawę. Trzeba sprawdzać każdy zakupiony produkt! Ja kupiłam normalnie klej i zupełnie przypadkowo do niego zajrzałam. To co mnie zdziwiło, że tubka była zduszona, gdy odkręciłam klej był cały rozlany i strasznie śmierdział. Znalazłam paragon i postanowiłam iść do Inglota, aby sprawdzić czy tak ma być czy o co chodzi. Niestety pani sprzedawczyni była inna niż ta która mi klej sprzedała, ale wytłumaczyłam sytuację i pani na szczęście wymieniła mi klej na nowy. Tamta pani sprzedała mi najwyrażniej tester!
Mam strasznie blizny po depilatorze na nogach, które okropnie się opalają i strasznie wyglądają. Szukałam czegoś czym można by zakryć te rany i przebarwienia i znalazłam coś idealnego. Rajstopy w skrayu od Sally Hansen. Kosztują one ok 40 zł, ale znalazłam jego tańsze odpowiedniki. 
Spray, świetnie kryje i dobrze trzyma się cały dzień, nie jest zbyt wodoodporny niestety. Kupiłam też dużo za ciemny kolor, jest to średnio opalony, jest strasznie pomarańczowy i widać, że mam coś na nogach. 
Uwielbiam produkty Aleterra z Rossmana. Są naprawdę bardzo dobre. Tym razem zdecydowałam się na tzw. "rybki" czyli kapsułki z ojelkiem/serum do twarzy, są naprawdę dobre, jedne z moich ulubionych form pielęgnacji cery ostatnio. 
Pokaże wam też mojego ulubieńca ostatnich miesięcy, jest to bronzer z Miss Sporty. Za tą firmą zbyt nie przepadam, ale gdy za 11zł w drogerii zobaczyłam bronzer w dwóch odcieniach, stwierdziłam, że będzie to dobre rozwiązanie, na lato i zimę. 
Bronzer daje jednak najlepszy efekt gdy wymieszam oba kolory, prześlicznie wygląda na twarzy, można ją prześlicznie wymodelować.
W końcu przyszły do mnie zamówione sztuczne rzęsy. Niestety, pani wysłała mi 3 paczki z takimi samymi rzęsami. Bardzo mocnymi i gęstymi czyli tymi na których mi najmniej zależało.
Same w sobie rzęsy są naprawdę dobre! Paseczek jest bardzo delikatny, łatwo się je przykleja, może wkrótce, pokaże z nimi jakiś makijaż. Ale narazie będę musiała je odesłać, aby sprzedawca mógł mi przesłać dobre modele. 
Zamówiłam też takie płatki do twarzy. To nic innego jak takie małe "ściereczki" z otworami na oczy, nos, usta. Moczy się je w maseczce czy czym innym i nakłada na twarz. 
Ja moje zamoczyłam w utartym na tarce ogórku, zimna maseczka nałożona na twarz rano cudownie rozbudza cerę. 

Nareszcie ubłagane wakacje! Mam już trochę dość upałów, mogło by być już trochę chłodniej. Coraz więcej zgłasza się do mojego rozdania :) 15 lipca zamknę go i zacznę porządkować wasze zgłoszenia, bo jest ich naprawdę dużo :) Więc wyniki będą ogłoszę nieco później. 
Pozdrawiam!